Ktoś mógłby powiedzieć, że ugotować rosół to żadna sztuka.
Ta pewność siebie jest jednak pozorna, a perfekcyjny rosół, złocisty i klarowny, to zupa wymagająca wiele uwagi i delikatności w przygotowywaniu. W tym krótkim wstępie pragnę jedynie nadmienić, że poniższy przepis nie będzie dotyczył tej doskonałej wersji. Nie urzeknie barwą przyszłej teściowej podczas niedzielnego obiadu, ale za to rozgrzeje, gdy za oknem szaro, zimno i mokro, a ja w kościach czuję początek przeziębienia.
Podany z dużą ilością ulubionego makaronu, mięciutkim mięsem i słodką marchewką cieszy podniebienie. Mniam!
Leniwy domowy rosół drobiowy z makaronem
- 2 ćwiartki z kurczaka
- pęczek włoszczyzny lub 2-3 marchewki, nieduży seler, 1-2 korzenie pietruszki, por
- kostka rosołowa (u mnie wołowa)
- sól, pieprz w ziarnach
- makaron nitki do rosołu
Mięso dokładnie myję i obieram ze skóry. Pod nią gromadzi się większość tłuszczu. Nie jest to trudne, choć uczucie nie należy do najmilszych – skórę z łatwością zdejmuje się rękoma, odcinając ją tam, gdzie stawia opór ostrym nożem.
Włoszczyznę także myję i obieram, ucinam ciemnozielone liście pora.
Mięso i warzywa układam na dnie sporego garnka i zalewam zimną (to ważne) wodą, wrzucam kostkę rosołową, 2-3 ziarenka pieprzu, płaską łyżeczkę soli. Gotuję na wolnym ogniu (rosół nie powinien wrzeć) aż mięso będzie miękkie, łatwo odchodzące od kości. W razie potrzeby zbieram szumowiny i doprawiam w trakcie gotowania.
Makaron gotuję wg przepisu na opakowaniu tuż przed podaniem, lubię gdy jest gorący i świeży.
Mój szybki rosół ma za zadanie być dla mnie pożywny, a nie elegancki. Zupą zalewam makaron, najchętniej w dużym kubku lub misce, tak by był płytko pod jej poziomem. Mięso oddzielam od kości i także zjadam wraz z zupą. Do tego odrobina marchewki.
Uwielbiam takiego rozgotowanego, mięciutkiego kurczaka z rosołu, smak cienkich nitek zalanych bulionem. To takie moje comfort food, które sprawia, że czuję się bezpiecznie, jak w domu.
Dodaję do gotowania kostkę rosołową wołową, ponieważ sam kurczak ma mało charakteru. Oczywiście kawałek wołowiny z kością spisałby się tutaj znacznie lepiej. Bez tego smaku zupa będzie jałowa.
Niektóre zestawy włoszczyzny zawierają w kawałek kapusty – nie dodaję jej, bo za nią nie przepadam. Inni dodają małą cebulę w łupince, dzięki której wywar uzyskuje złocistą barwę. Zimna woda i niedoprowadzanie do wrzenia sprawi, że będzie on klarowny.
Jeśli ktoś szuka przepisu na rosół idealny, polecam ten. Spośród wielu przejrzanych recept, w tej tkwi magia gotowania tej zupy.






