„Pierogi do garnka, naprzód marsz! Pierogi? Czy pierogi mnie słyszą? Ruchy, kluchy leniwe!”
W tych oto słowach pan, który zdaje się być masłem, dyscyplinuje ziewające, leniwe kluski w reklamie sklepu dla najbiedniejszych. Kluski leniwe wymagają jednak tak niewielkiego nakładu pracy, że ja nie potrzebowałam takiej motywacji.
Ponieważ mieszkam sama i zaopatruję lodówkę głównie dla siebie (chyba że spodziewam się gości), a producenci żywności nie pakują jej do małych opakowań dla singli (a jeśli nawet, to są nadzwyczaj nieopłacalne cenowo), mam czasami problem z jedzeniem, które zostaje w lodówce.
Tak też było z białym serem, który znudził mi się nieco w postaci twarożku i trzeba było jakoś go zagospodarować, aby się nie zepsuł. Kluski leniwe, pyszne i sycące, okazały się być strzałem w dziesiątkę na późny, szybki w przygotowaniu obiad.
Kluski leniwe z białego sera
- ok. 130 gram białego sera (najlepiej tłustego lub półtłustego)
- 1 jajko
- szklanka mąki
- szczypta soli
- szczypta cynamonu
- aromat waniliowy
- opcjonalnie: cukier
Ser przemiel lub porządnie rozdrobnij widelcem, pozbywając się wszystkich większych grudek, lekko posól, dodaj cynamon lub aromat waniliowy i wbij jajko.
Najprościej jest ugniatać ciasto rękami: stopniowo dodawaj mąkę, tak aby ciasto było dość jednolite i nie lepiło się do dłoni – jeśli trzeba dodaj trochę więcej maki.
Czysty blat lub stolnicę podsyp lekko mąką, z ciasta utwórz wałeczki i pokrój je w kształt kopytek. Wrzucaj kluseczki na osolony wrzątek i gotuj 2-3 minuty od wypłynięcia na powierzchnię wody.
Podawaj ciepłe, polane zrumienioną na maśle tarta bułką z cukrem i cynamonem lub jak ja – polane greckim jogurtem, miodem i posypane także cynamonem.
Moje leniwe mają żółty odcień, ponieważ użyłam mąki kukurydzianej.
Nie słodziłam swoich klusek – polałam je miodem, który zrekompensował brak cukru; nie użyłam też żadnych dodatkowych aromatów, poza smakiem cynamonu i miodu – pycha!
Leniwe świetnie smakują także drugiego dnia, odsmażone na patelni.
Smacznego!


